Rozdziały w filmie:
0:00 O czym w odcinku?
0:46 Jak aktualnie ćwiczę by się wzmocnić?
2:44 WalkingPad, czyli bieżnia pod biurko, moje wrażenia
7:05 Chodźmy na spacer na górnośląskie łono natury
15:28 Moje wrażenia z użytkowania słuchawek kostnych (z przewodnictwem kostnym)
22:56 O psach, ludziach i psieckach – strumień myśli z auta
26:01 Trochę skupienia przy roślinach na tarasie
Transkrypcja odcinka:
(początek-zajawka)
Cześć! Tu Ania z kanału „Po Drodze”.
W dzisiejszym odcinku zabiorę cię na odrobinę moich ćwiczeń, poskładam i przetestuję bieżnię typu WalkingPad – pod biurko, oprócz tego zaproszę cię na spacer, na którym przekonasz się, czy na Górnym Śląsku, kojarzonym z szaroburym krajobrazem przemysłowym, jest faktycznie szaro, buro i ponuro. Będzie też strumień myśli z auta o psach i psieckach, a także potowarzyszysz mi podczas ogarniania roślin na tarasie.
Masz ochotę?
Zapraszam!
(wchodzi muzyka)
(plansze tytułowe)
„Po Drodze”
…by Anna
(dalszy ciąg filmu)
(muzyka się wycisza)
Odkąd dostałam pozwolenie na stopniowy powrót do treningów, praktycznie nie ma dnia, bym nie robiła czegoś w kierunku poprawy mojej formy. Codziennie, po troszku, do przodu.
Podobno codziennie – po trochu jest lepszym sposobem niż na przykład: raz na tydzień – długo i aż do przemęczenia.
Ważnym elementem mojej aktywności są ćwiczenia stabilizacyjne. Są raczej żmudne, ale niezbędne. Staram się przy okazji stopniowo wzmacniać ćwiczeniami typowo kalistenicznymi, czyli takimi z wykorzystaniem ciężaru własnego ciała. Przykładowo są to pompki przodem, tyłem, na przykład na ławeczce, ćwiczenia na drążku, na poręczach, na pobliskim placyku street workout.
Przyznaję, że po długim okresie stagnacji łatwo nie jest, ale nie zrażam się. Ćwiczę dla siebie i wyłącznie dla zdrowia, bez pośpiechu, bez presji, z nastawieniem, by sprawiało mi to przyjemność, nie nudziło się i by te rutyny wrosły w moją codzienność. Rozciąganie idzie trochę jak po grudzie. Chyba wciąż jest we mnie lęk, że zrobię coś za mocno, przesadzę – i znów wróci ból. Nie powinien wrócić w takim wydaniu, jak to miało miejsce wcześniej, lecz cóż poradzić?.. Coś takiego czasem pozostaje w głowie na dłużej, zwłaszcza gdy człowiek ma poczucie, że może liczyć wyłącznie na siebie.
(plansza z logo kanału i dźwięk)
Już od dawna zastanawiałam się nad tematem WalkingPada. Pod biurko. Do pracy. Sporo czasu spędzam przy biurku i zastanawiałam się jak zwiększyć ilość ruchu, jednocześnie wykonując swoje obowiązki, a oprócz tego móc pozostawać w tak naturalnym ruchu, jakim jest chodzenie, również wówczas, gdy za oknem wieje, leje, śnieży, albo dokucza smog. I raczej chęci, by pójść na bardzo długi spacer, brak.
A skoro i tak już mam podnoszone biurko, to zrobiłam research i wybrałam sobie taką względnie niewielką i nieciężką bieżnię.
Disclaimer: tu nie ma żadnej absolutnie współpracy – to mój własny wybór i własny zakup.
Na ten moment nasmarowałam bieżnię, a właściwie pas w bieżni – wedle zaleceń, wedle instrukcji. I teraz sobie pracuje na najniższych obrotach, na najmniejszej prędkości, żeby ten smar mógł się rozprowadzić wszędzie, gdzie powinien. Mam nadzieję, że tak się stanie.
Z tego co widzę, a właściwie słyszę, to gdy bieżnia pracuje bez jakiegokolwiek obciążenia, to jest cichutka.
Jest cichutka…
(pikanie z głośnika bieżni)
Trójeczka.
No myślę, że jeżeli nie będę tego robić po nocy albo wczesnym rankiem, to powinno być w porządku. Mieszkając w bloku trzeba się liczyć z sąsiadami, którzy mieszkają na dole. Muszę spróbować też jak się w butach będzie chodziło. Bardzo dobrze, że mam ten pałąk. Jednak bez pałąka byłoby trochę – mi przynajmniej – niekomfortowo.
Zaraz pozdejmuję tutaj jeszcze te osłony.
Ale super się chodzi…
Zaczyna mi się to podobać. Może być. Może być…
Bieżnia fajnie spowalnia, powolutku… ooo, o – zero.
Ile ja tu pochodziłam? Pokażesz mi? Pokażesz czy nie pokażesz? Nie pokażesz. Dobszzzz. To nie pokażesz.
No to zaczyna mi się podobać…
Zaczyna mi się podobać.
Jest to taka czynność niewymuszona, bardzo naturalna dla człowieka, ymm… przy takich prędkościach praktycznie bezwysiłkowa, a to, jak bardzo nasz kręgosłup, nasze stawy uwielbiają, gdy człowiek chodzi, no… jest nieocenione.
Zabieram bieżnie do salonu.
No i znowu nie wyłączyłam wentylatora. Znowu będzie słychać go w tle. Ajajajjj… trudno. Wybaczycie mi? Czy nie?
(wchodzi muzyka w tle)
Bieżnia, zwana też Walking Padem, zaczęła zatem królować w salonie i zdobywać moje serce.
„Po godzinach” przyjemnie mi się na niej chodzi, gdy wypełniam sobie czas podczas oglądania seriali albo YouTube’a. Mam wtedy takie poczucie dobrze wykorzystanego czasu.
W trakcie pracy też już została przetestowana. Wówczas po prostu trzeba zdecydowanie wolniej chodzić. U mnie jakieś 2 km/h jest optymalne. W moim przypadku nadaje się bardziej przy pracy z tekstem, gdzie nie trzeba robić nic precyzyjnego, acz czasem, gdy się na niej zapomnę, tooo…
No cała ja…
(plansza z logo kanału i dźwięk)
(słychać w tle szum liści na wietrze)
Psie media społecznościowe…
Wszystko musi być dokładnie sprawdzone i obwąchane.
Cześć drodzy! Jest trochę chłodniej, w związku z czym zabrałam Niunię na wyjazd samochodem. Gdy było gorąco, nawet nie chciałam jej męczyć w samochodzie, bo w samochodzie był po prostu ukrop straszliwy.
W tej chwili jest dużo chłodniej, dużo przyjemniej, więc podróż…
(zwraca się do psa) Niunia, czekaj, czekaj serduszko…
(powrót do wątku)
…więc podróż nie była dla niej męką. Wybrałyśmy się do lasu w skrajnej dzielnicy miasta. Te lasy znam jak własną kieszeń. Jest tu sporo spokoju.
Słyszycie ten szum liści na wietrze?..
Dzisiaj dosyć mocno wieje.
Zresztą wczoraj wiało jeszcze mocniej, mam wrażenie.
Mam nadzieję, że o tej porze komary jeszcze śpią i mnie nie zjedzą…
Ludzie często kojarzą Śląsk z przemysłem, fabrykami, szarością. A w tej chwili jesteśmy na Śląsku.
Tutaj, na Śląsku, mamy bardzo dużo zieleni, pięknych miejsc, które można odkrywać, cudownych zakątków, cichych, spokojnych, nie tylko takich zatłoczonych.
Mamy tutaj jeziora. Co prawda na oficjalnych plażach tych jezior jest strasznie dużo ludzi, gdy jest piękna pogoda, grille, hałas, mnóstwo rzeczy się dzieje. Ale poza tymi oficjalnymi plażami – są naprawdę przepiękne zakątki. Również nad jeziorami.
Kiedyś jeździłam bardzo dużo rowerem. Wielokilometrowe wyprawy. Miałam sakwy przy rowerze. W sakwach cały sprzęt, który był niezbędny, gdy człowiek jednak oddala się od domu i przez cały dzień jest na powietrzu, i mogą zdarzyć się najróżniejsze warunki. A przede wszystkim byłam uzbrojona w mapę. Mapę turystyczną, papierową. To było gdzieś z 10 lat temu. Postanowiłam, że objeżdżę sobie wszystkie szlaki turystyczne, które mam w zasięgu roweru.
I muszę wam powiedzieć, że takich pięknych zakątków, jakie znalazłam… no, mózg w poprzek staje. Czasami można było się zgubić, czasami kończyła się ścieżka, kończył się szlak i zaczynał się po prostu las, zanikała ścieżka po prostu.
Ooo, tutaj są takie fajne instalacje…
Pokazałam wam trochę instalacji przy tak zwanym kąpielisku leśnym. Na czym to ja skończyłam? Na miejscach, w których kończył się szlak, kończyła się ścieżka.
A właściwie nie kończył się szlak. Szlak był zaznaczony, a tu gęsty las. Żadnej ścieżki, żadnej dróżki. Po prostu kończyła się trasa. No i wtedy trzeba było zawracać, no i szukać jakiegoś innego miejsca przejazdu.
To była świetna zabawa, muszę przyznać.
Wówczas zdziwiłam się jak piękny jest mój Śląsk. Górny Śląsk. Mówię o Górnym Śląsku. I mimo, że zamieszkuję sobie w Metropolii Górnośląskiej, to… mimo to w zasięgu roweru miałam tak piękne miejsca, że zachwyciłam się moim miejscem na ziemi jeszcze bardziej.
A Niunieczka… tymczasem…
No co tam wypatrzyłaś, niunia? Co ciekawego? Pewnie siłownię leśną? Co? No? Ludzie tam są… aaa człowiek idzie! Człowiek idzie. To wypatrzyła. Jej Czujność Lila wypatrzyła człowieka zza drzew.
Ja naprawdę dzięki niej wiem doskonale, co się wokół mnie dzieje. Wystarczy, że patrzę na nią i wiem, na co mam zwrócić uwagę. Jest nieoceniona pod tym względem. Naprawdę.
(muzyka w tle wchodzi)
Taaak jest. Pooowoli, po- pooowoli… Mhm…
Lila, prawa. Taaak, prawa. Szzzt… Praaawa. Taaak jest! Dooobrzeee… Pooowoli…
Z górek, to proszę ją o to, żeby szła wolniej. No, super, Niusia! Pięęęknie!
I co my tu mamy?
Bardzo lubię to miejsce.
Dawno, dawno temu, gdy jeszcze miałam swojego Golden Retrievera o imieniu Goldi…
Goldi godzinami aportował z wody patyki. Był niezniszczalny pod tym względem.
Jejku… jak ja kocham to miejsce…
Pobędę sobie tutaj trochę…
Okej, idziemy na mosteczek.
(podśpiewuje) ♪♫…Zielony mosteczek ugina się…♫♪
(śmiech)
Niuś, ale tu idziemy! Halo! Haaalo! Mhm..mhm… Suuuuper…
(odgłos chłeptania wody) Mhm… suuuper! Pięęęknie!
Mhmm…
Jeszcze? Już nie? Dobra. A może jeszcze? Niuś? Dobra, nie za dużo.
To co? Może ja też trochę wody…
Ludzie zawsze się zastanawiają, czy to jest piersiówka i co w tym jest. A to są takie dwa bidoniki do pasa biegowego, żeby dobrze przylegały i się nie telepały podczas biegu.
Czekaj, Niusia, czekaj, Serduszko.
No… pańcia się musi zebrać, wiesz?
Zebrać się w sobie musi…
Cóż ty tam tak wypatrujesz? Tam pewnie ludzie chodzą. Albo nie..? Albo jakieś zwierzątko?
Zawsze lubiłam ten las, bo taki rozległy jest. I rzeczywiście to jest las. Las-las, nie las-park czy parko-las.
To jest po prostu las.
Lata tutaj schodziłam, gdy jeszcze mieszkałam w pobliżu… No ale później musiałam się wyprowadzić i zamieszkać tam, gdzie w tej chwili mieszkam, czyli blisko centrum.
Ale chyba nie ma tego złego… jak zawsze…
A skoro już sobie tutaj chodzę i nagrywam, jest względnie spokojnie i można coś pogadać, to przy okazji trochę mogę już opowiedzieć o tych słuchawkach z przewodnictwem kostnym, które sobie całkiem niedawno nabyłam.
Przyznaję, że to był dobry wybór, aby dać im szansę. W sumie to był strzał w dziesiątkę z tymi słuchawkami, bo: nie ma w nich gorąco, ani nie trzeba ich wkładać do uszu, ani na uszy. Człowiek ani nie czuje dyskomfortu w środku ucha, ani nie czuje gorąca, gdy tutaj ma zasłonięte całe ucho, ani nie ma potrzeby co chwilę odsłaniania jednego lub drugiego ucha, żeby się po prostu przewietrzyło. (śmiech) Wietrzenie uszu…
No ale cóż, no taka prawda, że to chyba nie jest najzdrowsza sprawa, żeby cały czas one były zasłonięte całkowicie szczelnie i nie docierało tam w ogóle powietrze przez dłuższy czas, zwłaszcza gdy jest naprawdę gorąco…
Słuchaweczki… no nie są dla audiofilów, to wiadomo. To są sportowe słuchawki, natomiast mogę je cały czas tak naprawdę nosić na sobie, ale całkiem dobrze słychać muzykę, całkiem dobrze słychać podcasty, jeżeli sobie puszczam na przykład z komórki, jak również grają jako osobne urządzonko, bez konieczności łączenia się ze smartfonem.
Jakkolwiek jeśli tylko chcę się przełączyć na smartfon, to jest to tak naprawdę za dwukrotnym przyciśnięciem przycisku funkcyjnego – i to jest wszystko, i jestem przełączona na smartfon, i mogę – nie wiem – prowadzić rozmowę, słuchać muzyki z komórki, gdzie jest dużo łatwiejszy dostęp do playlisty i zarządzania tą playlistą, przełączania sobie między utworami.
Jejku, przepraszam, ale nie wiem, czy też macie tak, że jak tylko wchodzicie do lasu, to od razu wszystko swędzi, bo wyobraźnia działa. Ja tak mam… od razu widzę te wszystkie komary, kleszcze i inne dziwne stworzenia.
Jeżeli chodzi o wygodę, no są dosyć wygodne. Ja do teraz jeszcze próbuję sobie znaleźć sposób na takie ich zakładanie, żeby mnie nigdzie nie uwierały. Bo tak jak na jednym uchu – wszystko jest okej, tak nie wiem dlaczego, na drugim uchu zawsze gdzieś mnie coś uwiera i trochę pobolewa. Ale też myślę, że to może być kwestia przyzwyczajenia. Po jakimś czasie być może przywyknę do tego, że po prostu… moje uszy przywykną, że tam coś jest za małżowiną.
Muzykę, podcasty czy ewentualną rozmowę telefoniczną słychać naprawdę bardzo dobrze. Akurat to jest taki model, w którym jeszcze sobie można nasunąć mocniej te słuchawki, troszeczkę przesłonić ucho nimi, tak wygiąć i wtedy… no jest full power słyszalność, co jest też bardzo fajne.
Jeszcze z nimi nie pływałam, ale w zasadzie nie wiem, czy będę w nich wpływać, bo jakoś w wodzie nie mam potrzeby mieć jeszcze na sobie słuchawek i czegokolwiek słuchać. Może to w tej chwili, może kiedyś mi się to zmieni, to wtedy sprawdzę. Akurat one z racji tego, że mają mikrofon, to jest taka zaślepka do mikrofonu, którą się wkłada, żeby pływać w wodzie. I to jest w sumie wszystko.
To tyle na temat tych słuchaweczek…
Jakość muzyki jest nawet całkiem dobra jak na takie słuchawki. Aż się zdziwiłam, gdy usłyszałam z jaką mocą jest to słyszalne i trochę pożałowałam w sumie, że tak długo się zastanawiałam nad tymi słuchawkami, które są właśnie z przewodnictwem kostnym, bo to jest naprawdę bardzo fajna opcja. Świetna.
No i wreszcie nic nie wkładam do ucha. Właściwie gdy wychodzę z domu, spokojnie mogę mieć to cały czas na tutaj sobie założone i kontakt z otoczeniem jest non stop normalny, tak, że…
Na przykład jak wchodzę do jakiegoś miejsca, nie wiem, sklepu wielkopowierzchniowego, gdzie leci muzyka, to wtedy mi się miesza ta muzyka jedna z drugą, nie? Tak, że to jest taki minus. Ale generalnie jest naprawdę dobrze. Nawet nie muszę – po wyłączeniu ich i wejściu do samochodu – nie muszę ich w sumie zdejmować, bo one nie zasłaniają w żaden sposób ucha, więc w sumie po co je zdejmować, żeby je gdzieś tam zostawić, odłożyć, zapomnieć. Słucham muzyki z głośników, z samochodu, natomiast w ogóle nie muszę tych słuchawek zdejmować, co jest ogromnym, ogromnym plusem.
Co ja jeszcze chciałam rzec o tych słuchawkach..? Na ten moment to chyba wszystko.
Lubię gdy jest gęściej trochę w lesie…
(szept) i ten szum liści… ale super…
No już, już kochana. Naprzód! Pięęęknie. Lila, lewa! Lewa. Taaak, pięęęknie lewa. Dobrzeee. No suuupeeer…
Jaka zadowolona…
No tak… Owczarki kochają pracować. Uwielbiają wykonywać rzeczy różne dla opiekuna, nawet tak drobne. One po prostu muszą pracować.
Idziemy, idziemy, Niusia. Naprzód! Naaaprzód! Taaak, bardzo ładnie! Genialnie! Śliiicznie!
No to wychodzimy już na parking. Gdy przyjechałyśmy, tutaj było mnóstwo ludzi. Jakiś autokar tutaj sobie chyba przystanął na odpoczynek, tak mi się wydaje. Ale tu było po prostu full. A teraz? (szept) Takkk! Już jest pusto.
Sz-Szz, Lila, nie podchodź tam do samochodu.
Opa! Ooopa! Śliiicznie. Tak.
Czekaj, pas bezpieczeństwa… ładnie.
(plansza z logo kanału i dźwięk)
No to po spacerku, lecimy sobie do domu.
Co Niunia? Ciepło, nie? Wiem, wiem…
To co teraz? Myślę, że zasłużyłyśmy na kawę i śniadanko, a Niunia na pełną michę. Jakkolwiek z tą michą to jednak trochę poczekamy. Chociaż w sumie… zanim dojedziemy do domu, to już trochę ochłonie.
U takich dużych psów naprawdę trzeba bardzo uważać z jedzeniem i piciem wtedy, gdy one mają mieć jakiś ruch, jakąś aktywność, bo zagrożenie skrętem żołądka w takich razach jest naprawdę bardzo duże. A skręt żołądka może się po prostu skończyć tragicznie. A poza tym, jeśli już raz do niego dojdzie, to już później niestety podatność się zwiększa. Tak, że tak naprawdę nawet gdy w drodze gdzieś podaję jej wodę, to nie jest to dużo. Bo wystarczy, że będzie miała obciążony czymkolwiek żołądek i wykona jakiś nieszczęśliwy ruch – i mamy kłopot.
Tak, że gdy wracam z nią z jakiegoś spaceru, większego wysiłku – dla niej większego, bo dla niej w tej chwili dużo mniejszy wysiłek jest dużym wysiłkiem, nie to co kilka lat temu – to dopóki nie przestanie mocno dyszeć, to nawet jej wody nie podaję. Dopiero gdy przestaje dyszeć, dostaje wodę, a jak chwilkę sobie odpocznie, to dopiero wtedy micha z jedzonkiem, żeby zachować wszelkie względy bezpieczeństwa.
Kocham tego psa jak głupia. Jest moją najlepszą towarzyszką we wszystkim, co robię. I nie, dla mnie pies to nie jest psiecko.
Dla mnie pies to jest pies.
Ze wszystkimi psimi wspaniałymi zasobami, których my ludzie niestety nie mamy. Nie mamy tych umiejętności, które mają psy, a psy nie mają tych umiejętności, które mają ludzie.
Tak, że gdy stworzymy już taki tandem ludzko-psi, to naprawdę mamy moc!
Pozwalam psu pozostawać psem. Nauczyłam się jej mowy ciała. Psy robią wszystko, żeby jak najlepiej poznać swojego człowieka. Obserwują nas całymi dniami i nocami, żeby potrafić jak najlepiej na nas reagować. Warto zrobić też coś dla nich i po prostu nauczyć się ich mowy ciała. A wtedy porozumienie między psem i człowiekiem, człowiekiem i psem jest naprawdę świetne. Tworzy się naprawdę fajna więź, w której jest bardzo dużo zrozumienia bez słów. Taka nić porozumienia to jest skarb. Praktycznie ja nie muszę mówić, ona nie musi szczekać.
(plansza z logo kanału i dźwięk)
Przy czerwcowych upałach, zahaczających o początek lipca, moje roślinki tarasowe bardzo ucierpiały. Gorąc i słońce mocno spaliły im liście, więc w końcu trzeba było poprzycinać to, co suche.
(śmiech) Tak, tak… montuję te materiały z dużym poślizgiem czasowym, bo dopiero pod koniec lipca. Tak wyszło… życie…
Niemniej lubię w ciszy i spokoju usiąść przy roślinach i pielęgnować je. To taki mój moment pogłębionej uważności, wyciszenia, bycia tu i teraz. Czasem to dla mnie forma medytacji. Wiem, często mówię o uważności, a przynajmniej zawsze pod koniec filmu. O samej uważności i jak ją postrzegam ja, pewnie kiedyś nagram osobny film. A wracając do skupienia na roślinach lub jakiejkolwiek innej czynności, lubię to zatopienie się w tym byciu samej ze sobą, bez rozpraszaczy i w dźwiękach tła.
Śpiew ptaków, przytłumione rozmowy żywych ludzi przechodzących w pobliżu, delikatny szum miasta – niby blisko, a jednak w pewnym oddzieleniu ode mnie. Przelatujący samolot, bawiące się dzieci.
W dzisiejszym głośnym i wciąż dokądś pędzącym świecie, w jazgocie internetów, raczej mało mamy takich chwil. Szukam więc okazji, by się pojawiały i celebruję je.
A ty? Czy znajdujesz w rozpędzonej rzeczywistości takie momenty?
Co wówczas lubisz robić?
Daj znać w komentarzu pod filmem.
Dziękuję, że wstąpiłaś/wstąpiłeś w odwiedziny do mnie. Za oglądanie lub odsłuchanie tego vloga. A może podcastologa? W sumie trudno powiedzieć jaki to format. Szukam odpowiedniego formatu dla siebie. Nagrywam tak jak czuję. Przy montażach widzę, gdzie warto coś poprawić, by lepiej się słuchało, oglądało. Każdego dnia czegoś się uczę.
A tymczasem żegnam się z tobą, z wami i – jak zwykle…
Bądźmy uważni – po drodze
Pa!
(wchodzi muzyka)
#GórnyŚląsk #WalkingPad #BieżniaPodBiurko #Pies #Psiecka #SłuchawkiKostne #Rutyna #Ćwiczenia #PoDrodze #SlowLife #ComfortZone #Spokój #Vlog #Zwyczajność #Życie #Podcast #Uważność #Kobieta #OwczarekNiemiecki #Natura #Las #Droga #ChodzeniePrzyBiurku #ZielonyŚląsk #RoweremPoŚląsku #Medytacja







